MMO, które znikną z mapy. Gry online stojące u progu zamknięcia w nadchodzącym roku

Światy MMO od zawsze miały w sobie coś wyjątkowego. Były miejscem spotkań, długich przygód, wieloletnich znajomości i tysięcy godzin spędzonych na rozwoju postaci. Jednak nawet najbardziej rozbudowane uniwersa online nie są wieczne. Nadchodzący rok zapowiada się wyjątkowo gorzko dla części społeczności MMO – kilka znanych tytułów oficjalnie kończy rozwój lub przygotowuje się do wyłączenia serwerów.

To kolejny sygnał, że rynek gier typu live service wchodzi w fazę selekcji, w której nie każdy projekt jest w stanie przetrwać.


Koniec rozwoju zamiast nagłego zamknięcia

Najbardziej symboliczny przypadek to New World, czyli wysokobudżetowe MMORPG Amazona. Gra, która w dniu premiery biła rekordy popularności na Steamie, nie spełniła długoterminowych oczekiwań wydawcy. Studio potwierdziło, że kolejne aktualizje fabularne i sezony będą ostatnimi, a dalszy rozwój zostanie wstrzymany.

Choć serwery nie zostaną wyłączone natychmiast, to decyzja ta w praktyce oznacza początek końca. Bez nowej zawartości MMO bardzo szybko traci aktywnych graczy, a społeczność zaczyna się kurczyć. Amazon zapowiada, że świat Aeternum pozostanie dostępny jeszcze przez dłuższy czas, jednak przyszłość gry po nadchodzącym roku stoi pod dużym znakiem zapytania.

Dla wielu graczy to rozczarowujące zakończenie projektu, który miał być zachodnią odpowiedzią na największe azjatyckie i japońskie MMORPG.


Krótkie życie, szybkie decyzje

Znacznie bardziej brutalny los spotyka Blade & Soul Heroes. W tym przypadku producent zdecydował się na pełne zakończenie usługi w jednym z kluczowych regionów. Gra, która miała połączyć znane uniwersum Blade & Soul z nową formułą MMO, nie zdołała przyciągnąć wystarczająco dużej i trwałej społeczności.

Zamknięcie serwerów zaplanowane na przyszły rok pokazuje, jak niewiele czasu otrzymują dziś nowe MMO na udowodnienie swojej wartości. Rynek stał się bezlitosny — jeśli gra nie osiąga odpowiednich wyników w ciągu pierwszych kilkunastu miesięcy, decyzja o jej zakończeniu zapada bardzo szybko.


MMO to już nie „gra na zawsze”

Jeszcze kilkanaście lat temu MMORPG postrzegano jako produkcje niemal wieczne. World of Warcraft, EVE Online czy Final Fantasy XIV przez lata budowały przekonanie, że dobry tytuł MMO będzie rozwijany dekadami. Dzisiejsza rzeczywistość wygląda jednak inaczej.

Koszty utrzymania infrastruktury, presja ciągłych aktualizacji oraz rosnące oczekiwania graczy sprawiają, że nawet duże firmy rezygnują z projektów, które nie przynoszą wystarczających zysków. W rezultacie coraz częściej obserwujemy scenariusz „zamrożenia rozwoju”, a dopiero później – wyłączenia serwerów.


Co zostaje graczom?

Dla społeczności dotkniętych zamknięciami pozostają wspomnienia, ostatnie miesiące zabawy oraz próby przeniesienia się do innych światów online. Część graczy liczy na prywatne serwery lub inicjatywy fanowskie, choć te rzadko są w stanie w pełni zastąpić oficjalną wersję gry.

Jednocześnie rynek MMO wciąż żyje – po prostu stał się bardziej skoncentrowany wokół kilku gigantów, którzy przejęli większość aktywnych graczy. Dla mniejszych projektów oznacza to walkę o przetrwanie od pierwszego dnia po premierze.


Podsumowanie

Nadchodzący rok nie będzie łaskawy dla wszystkich światów MMO. New World wchodzi w fazę schyłkową, Blade & Soul Heroes znika z mapy, a inne tytuły balansują na granicy opłacalności. To wyraźny sygnał, że epoka „MMO na zawsze” powoli dobiega końca.

Dla graczy to moment refleksji – i być może ostatnia szansa, by jeszcze raz zalogować się do światów, które wkrótce pozostaną jedynie wspomnieniem.

Przewijanie do góry