Anthem – jak zrodziła się jedna z największych porażek gier AAA. Pełna historia wzlotu, upadku i ostatecznego końca

Miał być nowym początkiem. Ambitnym skokiem w przyszłość. Grą, która pokaże, że mistrzowie narracyjnych RPG potrafią stworzyć rasową produkcję typu live service. Zamiast tego stał się symbolem wszystkiego, co w nowoczesnym gamedevie może pójść nie tak. Anthem to dziś nie tylko tytuł – to przestroga.

To historia o wielkich marzeniach, fatalnych decyzjach, chaosie produkcyjnym i projekcie, który nigdy nie dostał szansy, by naprawdę stać się tym, czym miał być.


Nowe IP, nowa era BioWare

Po zakończeniu trylogii Mass Effect studio BioWare znalazło się na zakręcie. Kultowa marka dobiegła końca, a zespół potrzebował świeżego uniwersum – gry, która pozwoli studiu wejść w nową dekadę z przytupem. Tak narodził się projekt o roboczej nazwie „Dylan”.

Założenia były ambitne:

  • nowa marka AAA,
  • sieciowa rozgrywka nastawiona na współpracę,
  • otwarty, niebezpieczny świat,
  • i egzoszkielety bojowe, dające graczom swobodę poruszania się w powietrzu.

Anthem miał połączyć to, co BioWare robiło najlepiej – świat, lore i narrację – z modelem długoterminowej gry-usługi.

Problem w tym, że przez długie lata… nikt do końca nie wiedział, czym ta gra właściwie ma być.


Frostbite i produkcja bez wizji

Jednym z największych obciążeń Anthema był silnik Frostbite, narzucony przez Electronic Arts. Technologia sprawdzona w Battlefieldzie kompletnie nie pasowała do gry RPG z lootem, ekwipunkiem i rozbudowaną progresją postaci.

Efekt?

  • brak narzędzi,
  • ciągłe problemy techniczne,
  • miesiące pracy nad systemami, które później trafiały do kosza.

Przez większą część cyklu produkcyjnego Anthem istniał bardziej jako idea niż realna gra. Mechaniki zmieniały się z roku na rok, a kluczowe decyzje zapadały bardzo późno.

Symbolem tego chaosu stał się pokaz na E3 2017 – widowiskowy trailer prezentujący płynne dialogi, dynamiczną kooperację i żyjący świat. Materiał zachwycił publiczność… ale w rzeczywistości był w dużej mierze inscenizacją. Wielu deweloperów po raz pierwszy zobaczyło wtedy „docelową wersję” własnej gry.


Premiera: zachwyt lataniem, rozczarowanie resztą

Gdy Anthem trafił na rynek w lutym 2019 roku, gracze szybko odkryli brutalną prawdę. Pod piękną oprawą wizualną kryła się produkcja:

  • uboga w zawartość,
  • powtarzalna,
  • niedopracowana technicznie,
  • pozbawiona sensownego endgame’u.

Paradoks polegał na tym, że najważniejszy element gry – latanie Javelinami – działał znakomicie. System poruszania się, walki w powietrzu i płynnych przejść między eksploracją a strzelaniem był jednym z najlepszych w branży.

Ale dobra mechanika nie wystarczyła. Fabuła urywała się nagle, loot był chaotyczny, a długie ekrany ładowania skutecznie zabijały tempo rozgrywki. Społeczność zaczęła się wykruszać niemal natychmiast.


Ratowanie tonącego kolosa

BioWare próbowało gasić pożar. W kolejnych miesiącach pojawiały się:

  • łatki poprawiające stabilność,
  • zmiany w dropie przedmiotów,
  • nowe Strongholdy,
  • wydarzenie Cataclysm, które wniosło powiew świeżości.

Był to krok w dobrą stronę, ale zdecydowanie spóźniony. Anthem potrzebował gruntownej przebudowy, a nie kosmetycznych poprawek.


Anthem NEXT – obietnica drugiej szansy

W 2020 roku studio oficjalnie zapowiedziało Anthem NEXT – pełnoprawny reboot gry. Plan zakładał:

  • kompletnie nowy system lootu,
  • czytelne statystyki,
  • prawdziwy endgame,
  • powrót do korzeni RPG BioWare.

Dzienniki deweloperskie i koncepty pokazywały, że zespół w końcu zrozumiał swoje błędy. Po raz pierwszy od dawna pojawiła się nadzieja.

Nie trwała długo.


Decyzja EA i wyrok śmierci

W lutym 2021 roku Electronic Arts anulowało Anthem NEXT. Powód był prosty: projekt był zbyt drogi, zbyt ryzykowny i nie gwarantował zwrotu inwestycji. BioWare skierowało siły na nowe odsłony Dragon Age i Mass Effect, a Anthem został pozostawiony sam sobie.

Serwery działały jeszcze przez kilka lat, ale bez nowej zawartości gra była cieniem samej siebie.

W 2023 roku ogłoszono ostateczną decyzję: 12 stycznia 2026 roku serwery Anthema zostaną wyłączone na zawsze. Ponieważ tytuł wymaga stałego połączenia z siecią, oznacza to całkowite zniknięcie gry z historii.


Co pozostało po Anthemie?

Anthem nie zapisał się jako dobra gra, ale zapisał się na zawsze:

  • jako przykład destrukcyjnego zarządzania projektem,
  • jako dowód, że „magia BioWare” nie zastąpi planowania,
  • jako ostrzeżenie przed tworzeniem gier-usług bez jasnej wizji.

Jednocześnie pozostawił po sobie coś jeszcze – poczucie straconej szansy. Bo pod warstwą błędów krył się system latania i walki, który do dziś uchodzi za niewykorzystany majstersztyk.


Epilog

Anthem miał być nową legendą. Został branżową lekcją. Historią o tym, że nawet największe studia mogą się potknąć, gdy ambicja wyprzedza rzeczywistość. Świat Bastionu nie doczekał się odkupienia – ale jego losy na długo pozostaną przestrogą dla całej branży gier AAA.

Przewijanie do góry