Na tegorocznych targach Poznań Game Arena 2025 mieliśmy okazję przetestować demo nowej odsłony legendarnego Painkillera, tworzonej przez Saber Interactive. Marka, która swego czasu zdefiniowała pojęcie brutalnego, szybkiego shootera, wraca po latach w nowej formie. Pytanie brzmi – czy powrót ten faktycznie ma moc, by rozpalić dawny ogień?
Strzelanie? Świetne. Reszta? Już niekoniecznie.
Nie da się ukryć: strzelanie to najmocniejszy element Painkillera 2025. Broń ma potężny odrzut, celność jest wyważona, a efekty wybuchów i ragdolle przeciwników potrafią sprawić, że czujesz tę dawną satysfakcję z czystej destrukcji. Każdy nabój, każda fala demonów daje krótką adrenalinową frajdę – dokładnie taką, jakiej oczekujesz od boomer shootera. Problem w tym, że po kilkunastu minutach przychodzi refleksja: „dobrze się strzela… ale po co?”
Demo pokazuje sporo walki, ale brakuje w nim tej iskry – pomysłu, klimatu, momentu, który sprawiłby, że chcesz wrócić po więcej. To po prostu poprawny shooter w piekielnych dekoracjach.
Co działa dobrze
- Broń i akcja: strzelanie daje radość – to czysta, arcade’owa rozwałka. Każda pukawka ma moc, a hordy przeciwników dają odpowiednie tempo.
- Klimat: gotyckie katedry, spopielone ruiny i demony wciąż wyglądają świetnie. Wizualnie gra ma swój charakter i przywodzi na myśl klasyczne korzenie.
- Kooperacja: tryb współpracy dla trzech graczy (w pełnej wersji) zapowiada się na ciekawy dodatek i może uratować część monotonii.
Co nie zagrało
Choć Painkiller 2025 stara się przywrócić ducha oryginału, to efekt jest połowiczny. Brakuje tożsamości – gra jest poprawna, ale nie zapada w pamięć. Scenografia wygląda dobrze, ale już po kilku arenach zaczyna nużyć, a przeciwnicy nie oferują niczego zaskakującego.
Narracja? Ledwie zarysowana.
Klimat? Jest, ale bez pazura.
Ten remake czy raczej reboot wydaje się ugrzęźnięty „w czyśćcu” – gdzieś między nowoczesnym shooterem a wspomnieniem dawnej chwały.
Jak napisało IGN Polska: „Painkiller 2025 to piekielne dziedzictwo, które utknęło w czyśćcu” – i trudno się z tym nie zgodzić.
Werdykt redakcji GamingScan.pl
Painkiller (2025) to solidna, ale bezpieczna produkcja. Strzela się dobrze, gra wygląda przyzwoicie, ale brakuje jej duszy – tego nieokiełznanego szaleństwa, które sprawiało, że oryginał był kultowy. Jeśli chcesz po prostu postrzelać do demonów i przez chwilę poczuć piekielny klimat – dostaniesz to, czego szukasz.
Jeśli jednak oczekujesz prawdziwego powrotu legendy – możesz się rozczarować.
Ocena redakcji: 6/10
Dobre strzelanie, solidna technika, ale bez emocji.
„Painkiller 2025” to poprawny reboot, który niestety nie wbija się w pamięć.




