Asha Sharma, CEO Xboksa, która w ubiegłych dniach przejęła schedę po nieodżałowanym Philu Spencerze, zrzuciła na swoim profilu na X przysłowiową „bombę”. Nie tylko potwierdziła bowiem istnienie kolejnej generacji urządzeń Xbox, ale zapowiedziała również, że nadchodzące urządzenia – sygnowane kryptonimem Project Helix – uruchomią nie tylko gry konsolowe, ale również… bibliotekę PC. Niezależnie od tego, czy ma na myśli pełną integrację wyłącznie z Microsoft Store, czy może również z zewnętrznymi klientami (takimi jak Steam i Epic Games) – potwierdza to plotki „hybrydowego” kierunku, w jakim w ostatnim czasie zmierza gigant z Redmond. I choć jeszcze rok temu wieści te wzbudziłyby we mnie sporą ekscytację, w tej chwili ciężko mi nie wzruszyć ramionami. No bo… dla kogo tak naprawdę ta „konsola” powstaje?
Na razie więcej pytań niż odpowiedzi
Uwaga: Na ten moment, oczywiście, nie znamy jeszcze żadnych większych szczegółów dotyczącej przyszłej generacji Xbox. Te mają zostać ujawnione w trakcie Game Developers Conference w przyszłym tygodniu, na której Asha Sharma zapowiedziała już swoją obecność, oraz, prawdopodobnie, w nadchodzących miesiącach. Artykuł ma więc charakter w dużej mierze spekulatywny i służy jako pochylenie się nad kondycją brandu Xbox w chwili obecnej na bazie wyłącznie ujawnienia informacji o nowym sprzęcie.
Xbox i PlayStation – dwie zupełnie różne strategie
Sytuacja na rynku konsol jest specyficzna. Po tym, jak „niebiescy” i „zieloni” zaczęli coraz śmielej romansować z rynkiem PC, PlayStation, według najnowszych doniesień od Jasona Schreiera, zaczyna się z niego całkowicie wycofywać. Xbox za to wycofać się nie ma z czego, bo sam ten rynek od dłuższego czasu tworzy, wydając w obecnej generacji niemalże wszystkie swoje marki na zewnętrzne platformy. No bo wiecie, wszystko jest Xboxem – nasz smartfon czy telewizor również, jeśli tylko pozwala na połączenie z chmurą.
Gdy Xbox przestaje być platformą
Kierunek ten, choć w zasadzie prokonsumencki, mocno uszkodził reputację brandu samego w sobie w ostatnich miesiącach. Dlaczego? Xbox stracił bowiem nieco swój sens jako odrębna platforma i stał się po prostu wydajnym, ale jednak narzędziem do uruchamiania gier – a nie konsolą z myślą o tych grach stworzoną. Swoistym gwoździem do trumny stał się dla wielu gracz Gamepass, czyli wiodąca usługa gamingowa Microsoftu oparta na modelu subskrypcji.
Game Pass – największy atut czy największy problem?
Bo choć oferuje on naprawdę sporą i stale rozbudowywaną bibliotekę rozmaitych tytułów, wielu graczy poczuło się nieco zdradzonych w momencie, gdy z dnia na dzień drastycznie podniesiono jego cenę o dokładne 50%. Graczom więc nie tylko stopniowo odebrano ułudę elitarności, którą karmiono nas jeszcze w 2020, ale również przyprawiono ich o gorycz związaną z faktem, że najjaśniejszym punktem posiadania Xboxa stała się… subskrypcja, która nawet nam gier nie zapewnia, a jedynie je wypożycza.
Ekskluzywność w branży gier wciąż ma znaczenie
I tym samym podczas, gdy użytkownicy PlayStation mogą ogrywać coraz więcej tytułów przeznaczonych kiedyś wyłącznie na Xboksy (Gears of War, Forza Horizon czy nadchodzący remake Halo), konsumenci „zielonych” w żadnym wypadku nie mogą liczyć na wzajemność.
Sony bowiem nie tylko nigdy nie rozważało udostępnienia swojej biblioteki w konsolach konkurencyjnego obozu, ale również wycofuje się z rynku pecetowego. Nintendo natomiast – jak to Nintendo – konsekwentnie żyje w bańce własnego sprzętu.
Hybrydowy Xbox – pomysł, który na papierze brzmi świetnie
To, że Project Helix ma więc zaoferować integrację z PC, nie dziwi – to klasyczny sposób na to, by pozornie oddać konsumentom to, co dotychczas im odebrano, czyli dostęp do większej ilości tytułów. Czysto teoretycznie, będąc graczem konsolowym w 2027 roku, po co miałbym inwestować w PS6, skoro mając nowego Xboxa odpalę zarówno gry ekskluzywne, jak i zakurzoną bibliotekę ze Steama?
Na papierze to posunięcie wydaje się odpowiednie.
Problem pierwszy: brak ekskluzywnych gier
Pierwszym problemem jest brak ekskluzywnych tytułów – co nam z „hybrydowego Xboxa”, skoro możemy po prostu postawić na standardowy PC lub handheld od Valve, Legiona czy MSI? Xbox tak wesoło rozdawał wszystkie swoje marki, że bycie „xboxowcem” w zasadzie przestaje mieć znaczenie.
Problem drugi: cena
Jeśli Project Helix faktycznie pójdzie w kierunku PC, marka straci swój największy atut, czyli konkurencyjność cenową. Sprzedaż konsol od samego początku napędzają stosunkowo niskie ceny urządzeń wyjściowych – zwykle około 400–500 dolarów. Jeśli Helix stanie się hybrydą, Xbox prawie na pewno tej ceny nie utrzyma.
Steam Machine i nowe zagrożenia
Nie zapominajmy również o tym, że do premiery szykuje się Steam Machine, który swoim kształtem i mobilnością również upodabnia się do konsoli. Jego ceny jeszcze nie znamy, ale analitycy spodziewają się wyceny na poziomie 700–800 dolarów.
Xbox musi w końcu określić swoją tożsamość
Nintendo stawia na mobilność, PlayStation na wysokiej jakości doświadczenia dla pojedynczego gracza, a Xbox… w ostatnich latach w zasadzie trochę na wszystko, ale na nic konkretnie.
Cena może zdecydować o wszystkim
Jeśli więc Project Helix ma się na rynku konsolowym odnaleźć, cena będzie kluczowym czynnikiem. Nie tylko dlatego, że konkurencyjne platformy zaoferują najpewniej standardową, „konsolową” wycenę w okolicach 500 dolarów.
Przed Microsoftem ogromne wyzwanie
PlayStation może rozpocząć nową generację ofensywą swoich znanych IP.
Xbox natomiast stoi przed zupełnie innym wyzwaniem. Skoro wszystko jest Xboxem, gigant z Redmond może rozpocząć kolejny gen eksperymentem w postaci hybrydowego Project Helix. Przed marką jednak długa droga i ogromne wyzwanie komunikacyjne, aby przekonać graczy do zakupu tej potencjalnie drogiej zabawki.





