Resident Evil Requiem (premiera: 27 lutego 2026) to dla Capcomu ważny moment: kolejna numerowana odsłona po RE7 i Village, ale też gra wydana w czasach, gdy poprzeczkę dla serii ustawiły remaki (RE2 i RE4). Capcom sam mówi o „nowej erze survival horroru” – i w praktyce Requiem próbuje pogodzić kilka filozofii naraz: filmową opowieść, klasyczne napięcie oraz bardziej współczesny, dynamiczny model rozgrywki.
Odbiór krytyków: mocny wynik, ale legendy wciąż przed nim
Na start Requiem notuje Metascore 88 na Metacritic (PS5), a w zależności od platformy średnie potrafią dobijać nawet do okolic 90+ (np. PC/Xbox) – co stawia grę wyżej niż RE7 i Village, ale nadal poniżej absolutnej czołówki serii, gdzie króluje m.in. Resident Evil 4 oraz jego remake.
To ważne porównanie, bo ostatnie lata zrobiły z Residenta serię „pewniaków jakości” – a Requiem jest oceniane właśnie przez pryzmat tego, jak wypada w zestawieniu z najlepszymi.
Największa różnica: dwa style grania w jednej kampanii
Najczęściej powtarzająca się w recenzjach pochwała dotyczy tego, że Requiem żongluje klimatem: z jednej strony stawia na horror i napięcie, z drugiej nie boi się mocniejszej, bardziej „set-piece’owej” akcji. Pomaga w tym układ z dwoma grywalnymi bohaterami (w recenzjach przewija się Leon + nowa postać), co przekłada się na różne tempo i akcenty w misjach.
Na tle poprzedników wygląda to tak:
- RE7 (Biohazard) – był „resetem”: klaustrofobiczny horror i minimalizm, często kosztem widowiskowości. Requiem jest od niego wyraźnie bardziej kinowe i „większe”.
- RE Village – mieszało motywy (wioska, gotyk, akcja), ale bywało nierówne tonalnie. Requiem też balansuje, tylko robi to bardziej świadomie dzięki duetowi postaci i strukturze kampanii.
Czy Requiem ma „to coś”, co miały remaki RE2/RE4?
W ostatnich latach Capcom trafił w złoty środek remake’ami: RE2 było wzorem nowoczesnego survival horroru, a RE4 Remake udowodnił, że da się odświeżyć action-horror bez utraty tożsamości.
W tym kontekście Requiem wypada jak synteza:
- od RE2 bierze nacisk na napięcie, tempo eksploracji i zasoby,
- od RE4 – płynność walki, widowiskowe sekwencje i pewność reżyserską.
I to może być jego największa przewaga nad RE7/Village: tamte gry były wyraźnie „w jedną stronę”, a Requiem stara się być pełnoprawną wizytówką całej marki – dla fanów horroru i fanów akcji jednocześnie.
Technologia i oprawa: pokaz siły (zwłaszcza na PS5 Pro i… Switch 2)
Wątek techniczny też mocno wybrzmiewa w medialnych omówieniach. Requiem jest promowane jako tytuł, który potrafi wykorzystać nowe rozwiązania obrazu na konsolach (m.in. mówi się o użyciu zaktualizowanego upscalera PSSR na PS5 Pro). Jednocześnie zwraca uwagę fakt, że Capcom wypuścił grę również na Nintendo Switch 2 w dniu premiery, co sugeruje, że silnik i skalowanie ustawiono z dużą starannością.
Wyniki sprzedaży? Jeszcze za wcześnie — ale poprzeczka serii jest kosmiczna
Ponieważ Requiem dopiero co zadebiutowało (koniec lutego 2026), na twarde liczby sprzedażowe trzeba poczekać. Warto jednak pamiętać, że marka ma dziś potężny „ogon” sprzedażowy: według danych z listy „Platinum Titles” Capcomu (stan na 30 września 2025) RE7 było na poziomie ok. 15,9 mln, a RE Village ok. 12,8 mln. To skala, do której nowa część będzie porównywana miesiącami.
Mały zgrzyt okołopremierowy: afera z AI-recenzją
Ciekawostka z ostatnich dni: wokół Requiem przewinął się temat fałszywej, AI-generowanej recenzji na Metacritic, która została usunięta po wykryciu problemu. To raczej „szum” medialny niż realny wpływ na odbiór gry, ale pokazuje, jak bardzo wyniki agregatorów stały się elementem marketingu i dyskusji.
Werdykt: bardzo mocna „dziewiątka”, ale król nadal jest jeden
Na dziś obraz jest dość klarowny: Resident Evil Requiem radzi sobie lepiej niż RE7 i Village w uśrednionej ocenie krytyków, a jednocześnie nie przebija „świętych” pozycji pokroju RE4 (i jego remake’u) czy najwyżej cenionych odsłon serii. Jeśli Capcom utrzyma tempo aktualizacji i (być może) dorzuci solidne rozszerzenie w stylu „Separate Ways”, Requiem ma realną szansę zostać tą częścią, do której będzie się wracać latami.




