Mewgenics – dziwaczna symfonia chaosu i genetyki

Niektóre gry od pierwszych sekund jasno komunikują, czym są. Mewgenics robi dokładnie odwrotnie – wrzuca gracza w świat absurdalnej hodowli kotów, turowych potyczek i genetycznego chaosu, po czym z kamienną twarzą oczekuje, że wszystko uznamy za całkowicie normalne. Najnowsza produkcja Edmund McMillen nie próbuje być przystępna. Ona chce być dziwna. I w dużej mierze jej się to udaje.


Taktyka spotyka… kocią eugenikę

https://d1lss44hh2trtw.cloudfront.net/resize?sign=uE8BWt4zigm0D6Ltu84bHvuItCd5MKioaSvIRuWQmeM&type=webp&url=https%3A%2F%2Fshacknews-www.s3.amazonaws.com%2Fassets%2Feditorial%2F2026%2F02%2Fmewgenics-official-launch-trailer-1-8-screenshot.jpg&width=986

Na pierwszy rzut oka Mewgenics przypomina klasyczny taktyczny RPG. Walki toczą się w systemie turowym, na niewielkich planszach, gdzie każdy ruch i każda decyzja mają znaczenie. Szybko jednak okazuje się, że to tylko połowa doświadczenia. Drugą – i znacznie bardziej charakterystyczną – stanowi rozbudowany system hodowli kotów. Każdy bohater posiada zestaw cech genetycznych, które można przekazywać dalej, krzyżować i mutować. Efekt? Drużyny pełne pokracznych, często groteskowych, ale zaskakująco skutecznych stworzeń. To właśnie tutaj gra rozwija skrzydła. Kombinowanie buildów, eksperymentowanie z genami i obserwowanie, jak kolejne pokolenia ewoluują w coraz bardziej absurdalne formy, daje ogromną satysfakcję.


RNG – błogosławieństwo i przekleństwo

https://images.squarespace-cdn.com/content/v1/6694c7917c956c53964034d9/dcbd50ec-7494-4603-845e-a4641f3fb785/ss_Mewgenics%2BLevel%2BUp%2BOrder%2BGuide%3A%2BHow%2BXP%2BIs%2BDistributed

Jak na roguelike przystało, losowość odgrywa tu ogromną rolę. Problem w tym, że momentami przejmuje kontrolę nad całym doświadczeniem. Trafienie na niekorzystny układ przeciwników czy pechowy zestaw mutacji potrafi przekreślić nawet najlepiej zaplanowaną strategię. Dla jednych będzie to element budujący napięcie i regrywalność. Dla innych źródło frustracji. Nie pomaga fakt, że gra niezbyt chętnie tłumaczy swoje systemy. Wiele mechanik trzeba odkrywać metodą prób i błędów, co może odstraszyć mniej cierpliwych graczy.


Styl, który dzieli

https://kotaku.com/app/uploads/2026/02/mewgenics01.jpg

Jeśli znasz wcześniejsze projekty McMillena, wiesz, czego się spodziewać. Jeśli nie – przygotuj się na specyficzne doświadczenie.

Oprawa graficzna balansuje między urokiem a deformacją, a humor często zahacza o rejony groteski. To estetyka, która jednych przyciągnie, a innych skutecznie odrzuci. Trudno jednak odmówić jej charakteru – Mewgenics wygląda jak nic innego na rynku.


Gra na dziesiątki godzin… pod warunkiem, że „kliknie”

Największą siłą Mewgenics jest jej głębia. Liczba możliwych kombinacji, buildów i scenariuszy sprawia, że każda rozgrywka może wyglądać zupełnie inaczej. To tytuł, który spokojnie może pochłonąć dziesiątki, jeśli nie setki godzin. Jednocześnie nie jest to gra dla każdego. Wymaga cierpliwości, otwartości na eksperymenty i akceptacji jej chaotycznej natury.


Werdykt

Mewgenics to produkcja odważna, oryginalna i pełna pomysłów. Niestety, jej ambicja momentami obraca się przeciwko niej – nadmiar systemów, wysoki poziom losowości i brak przystępności mogą skutecznie zniechęcić część graczy. To jednak wciąż bardzo dobra gra – szczególnie dla tych, którzy szukają czegoś nietypowego.


Ocena końcowa: 7/10

Plusy:

  • ogromna głębia systemów
  • wysoka regrywalność
  • unikalny styl i klimat

Minusy:

  • frustrująca losowość
  • niski próg przystępności
  • momentami chaotyczny design
Przewijanie do góry