Meccha Chameleon wyrasta na jedną z największych niespodzianek tego roku na Steamie. Niewielka gra multiplayer, w której gracze bawią się w chowanego i malują swoje postacie tak, aby wtopić się w otoczenie, przekroczyła już 10 milionów sprzedanych egzemplarzy. Wynik jest tym bardziej imponujący, że produkcja potrzebowała na to zaledwie trochę ponad dwóch tygodni od premiery.
Chowanie się przez malowanie
Pomysł na Meccha Chameleon jest prosty, ale bardzo łatwo zrozumieć, dlaczego gra tak dobrze działa w internecie. Zamiast klasycznego ukrywania się za przedmiotami, gracze wcielają się w białe postacie, które trzeba samodzielnie pomalować tak, aby zlały się z mapą. Liczy się nie tylko dobre miejsce, ale też kolor, poza i umiejętność oszukania wzroku przeciwników.
Rozgrywka dzieli uczestników na dwie drużyny: chowających się i szukających. Zadaniem szukających jest odnalezienie wszystkich graczy przed upływem czasu. Z pozoru brzmi to jak kolejna wariacja na temat Prop Hunta, ale ręczne malowanie postaci sprawia, że każda runda może wyglądać inaczej. Jedni próbują idealnie skopiować kolor ściany, inni udają cień, plamę, fragment tekstury albo element dekoracji.
Viral, który urósł błyskawicznie
Tak szybki sukces Meccha Chameleon pokazuje, jak dużą siłę mają dziś tanie, proste i łatwe do pokazania w krótkich filmach gry multiplayer. PC Gamer już przy pierwszym milionie sprzedanych kopii zwracał uwagę, że produkcja mocno korzysta z popularności wśród streamerów i twórców na YouTube. To jeden z tych tytułów, które nawet bez długiego tłumaczenia zasad od razu wyglądają zabawnie na klipie.
Ważna jest też cena. Meccha Chameleon kosztuje na Steamie około 6 dolarów, a według Niche Gamer gra miała już prawie 30 tysięcy ocen użytkowników w momencie przekroczenia 10 milionów sprzedaży. Sama karta Steam pokazuje, że odbiór graczy pozostaje bardzo pozytywny, z dziesiątkami tysięcy recenzji w różnych językach.
Dwie osoby, prosty pomysł i ogromny efekt
Za grą stoi japoński deweloper lemorion_1224, a Meccha Chameleon jest przykładem produkcji, która nie musiała mieć wielkiego budżetu marketingowego, aby przebić się do mainstreamu. Największą reklamą okazały się same sytuacje z rozgrywki: absurdalne kryjówki, nieudane kamuflaże i momenty, w których szukający przechodzą obok gracza ukrytego praktycznie na widoku.
To też dobry przykład obecnego trendu na gry imprezowe i społecznościowe, które nie próbują rywalizować z dużymi premierami AAA skalą świata czy oprawą graficzną. Zamiast tego dają jeden mocny pomysł, niską barierę wejścia i sytuacje, które aż proszą się o wspólne granie ze znajomymi.
Meccha Chameleon może zostać z graczami na dłużej
Pytanie brzmi teraz, czy Meccha Chameleon utrzyma zainteresowanie po pierwszej fali viralowej popularności. Twórcy już aktualizują grę, a Niche Gamer wspomina między innymi o nowej postaci oraz narzędziu 3D eyedropper. Przy tak dużej bazie graczy kolejne mapy, tryby i poprawki mogą zdecydować, czy będzie to tylko chwilowy hit, czy kolejna duża imprezowa gra na Steamie.
Na ten moment jedno jest pewne: Meccha Chameleon osiągnęło wynik, którego może pozazdrościć wiele znacznie większych produkcji. 10 milionów sprzedanych kopii w kilkanaście dni to rezultat, który pokazuje, że czasem wystarczy czytelny pomysł, dobra cena i rozgrywka idealna pod streaming, żeby mała gra nagle stała się globalnym fenomenem.





