Mortal Shell 2 – sequel okiem nowicjusza 

Od oficjalnej premiery minął już jakiś czas, ale muszę przyznać jedno: to były naprawdę intensywne 13 godzin gry na Steamie. Do Mortal Shell 2 podeszłam z czystą kartą, nie będąc weteranką pierwszej odsłony. Dzięki temu mogłam ocenić, czy gra faktycznie zaprasza do siebie nowych graczy, czy zamyka się w hermetycznej bańce dla fanów gatunku. Nie wiedziałam co mnie czeka i czy dam radę wejść w ten świat. Czy mi się to udało? 

Studio Cold Symmetry po raz kolejny zabiera nas w brutalną podróż, w której ruiny dawnych świątynnych murów i spowite mgłą ostępy potrafią zarówno zachwycić, jak i przyprawić o atak serca. Sequel zaczynamy od cinematica, który wprowadza nas do tego mrocznego świata. Muszę przyznać , że twórcy posiadają zarówno wizję, jak i świetny zamysł świata rodem z dark fantasy. Przyjrzyjmy się jednak Mortal Shellowi 2 dokładniej. 

Walka i mechanika – jak wypada brak staminy? 

Starcia to jeden z jaśniejszych punktów nowej produkcji. Twórcy decydując się na zrezygnowanie z paska staminy, nadali walce delikatnej turowości, choć wcale nie jest to aż tak złe jak myślałam, że będzie. Starcia są dynamiczne i nie trzeba skupiać się na konkretnym zasobie (ma to swoje plusy i minusy). Feeling z potyczek, w których używa się na przemian broni dystansowych oraz mele, jest naprawdę przyjemny i czuć w nich każde uderzenie. 

Do wyboru mamy skorupy, które odpowiadają klasom w typowych grach RPG. Bardzo spodobał mi się motyw rozwoju Herolda, jak i skorupy, którą na siebie ubiera. Dla mniej ,,matematycznych” graczy mojego pokroju system levelowania jest na tyle uproszczony, że czuję przyjemność w trakcie walki. Mam jedynie problem przy podnoszeniu poziomu broni, gdyż praktycznie nie odczuwam jej ulepszenia w trakcie walki (w Dark Souls 1ulepszenie miecza o 1 punkt już sprawiało dużą różnicę). 

Mortal Shell 2 potrafi też mocno zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Przekonałam się o tym podczas jednego z trudniejszych starć, gdy po przegranym starciu nagle uruchomiła się scena przerywnikowa. Gra w kluczowym momencie zafundowała mi zupełnie nieoczekiwaną sytuację, dzięki której udało mi się przejść dalej mimo pewnej straty. Na mojej twarzy malował się wtedy jeden wielki znak zapytania. Uwielbiam takie sytuacje, gdy gra potrafi tak pozytywnie zaskoczyć. 

Klimatyczny świat, fabuła i urokliwe smaczki 

Wizualnie gra urzekła mnie od pierwszych chwil. Design świata oraz projekty postaci stoją na bardzo wysokim poziomie, idealnie budując gęsty, brudny klimat dark fantasy. Co mocno mnie zaskoczyło – praca kamery jest tu naprawdę świetna. Ktoś, kto zaprojektował jej układ, wiedział, co robi. W normalnej rozgrywce i podczas eksploracji kamera jest ustawiona z perspektywy trzeciej osoby. Natomiast na początku prologu kamera była ustawiona ,,na ramieniu”, by w późniejszym etapie pokazać nam widoki wokół naszej postaci z pierwszą ,,ovą” z różnych kątów. 

I tu wiem, że się powtórzę, ale uwielbiam w tej grze design skorup, bossów, mobów oraz NPC. Praktycznie każdy z nich jest unikalny i zaprojektowany z naprawdę sporą dozą kreatywności. Ciężkie zbroje, struktury broni czy tańczące czarownice z Grzybowej Wioski mocno mnie ujęły, choć na pierwszym miejscu znajduje się nasz growy przewodnik – krukopodobny Ruk). 

Twórcy ciekawie podeszli także do warstwy fabularnej i mechaniki rozwoju. Pogłębianie więzi ze skorupami to nie tylko zbieranie punktów do drzewka umiejętności, ale również organiczne poznawanie ich historii, co pomaga w zrozumieniu tego świata oraz samych bohaterów. 

Uwagę zwracają również świetne smaczki narracyjne i interakcje z barwnymi postaciami niezależnymi, chociażby zabawny strażnik tunelu w Twierdzy Szpiku, który rozwalił mnie pilnowaniem pewnego ciekawego miejsca Moja opinia o eksploracji jest natomiast podzielona. Doceniam urozmaicenia w postaci ciekawych zagadek logicznych, przy których niejednokrotnie się zaśmiałam. ALE… Lokacje są często duże i praktycznie puste. Dodatkowo w różnych biomach wypada z mobów ten sam loot. Nie jest to tak wysoki poziom jak w Tainted Grail: Fall of Avalon. 

Błędy, zgrzyty i techniczne mankamenty 

Niestety, po kilkunastu godzinach spędzonych z grą, na wierzch wychodzą bolączki projektowe i techniczne, które skutecznie napsuły mi krwi. 

Największym problemem są pułapki środowiskowe wynikające z niedopracowanych tekstur. Nietrudno tu o sytuację, w której półki skalne wyglądają na naturalne przejście, a po wejściu na nie okazuje się, że nie ma stamtąd ucieczki i można jedynie zeskoczyć na pewną śmierć. Ile punktów Posępności w ten sposób straciłam, to już nie zliczę. Dodatkowo eksplorację otwartego świata utrudnia niedopracowana mapa, która zupełnie nie oddaje rzeczywistości terenu i potrafi zmylić co do drogi (np. raz postać szła jednym szlakiem, by na mapie pokazać, że idzie ścieżką obok). 

Muzyka ciągle opiera się na brzmieniach basowej gitary elektrycznej, przez co odnoszę wrażenie, że cały czas słyszę jedną melodię. Do samego udźwiękowienia nic nie mam, gdyż dźwięki otoczenia, szczęk metalu czy tajemnicze odgłosy naprawdę dobrze działają. Sam soundtrack jednak mocno kuleje. 

Do minusów zaliczę również fakt, że jeśli pokonamy jakiegoś bossa, to później możemy spotkać go w formie zwykłego moba. Osobiście nie lubię takich rozwiązań i bardzo mocno cenię sobie różnorodność w przeciwnikach. 

Ostatnim mankamentem jest język. Polska wersja ma niedopracowane spolszczenie, które psuje immersję i potrafi wybić z rytmu. 

Czy warto? 

Mimo tych niedociągnięć gra daje radę. Mortal Shell 2 oferuje nam więcej plusów i widać, że Cold Symmetry naprawdę się postarało, szczególnie gdy patrzymy na zabawne czy zaskakujące sytuacje. Dodatkowo przy moim drugim logowaniu do gry dostałam informację, że devowie już pracują nad błędami zgłoszonymi przez graczy, co jest dobrym sygnałem. Tytuł na pewno dokończę, gdyż mimo problemów, które napotkałam, to naprawdę dobrze się przy tym bawiłam. Mimo to, nie rekomendowałabym kupna gry na ten moment. Najlepiej byłoby poczekać na promocję oraz łatki od deweloperów. Mortal Shell 2 na obecny stan oceniam na 6 na 10, zobaczymy co przyniesie ending gry. 

Za możliwość sprawdzenia Mortal Shell 2 dziękujemy wydawcy, który udostępnił nam klucz do gry. Nie miało to jednak wpływu na nasze wrażenia ani końcową ocenę produkcji.


Autor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *