Nie wiem, jak Wy, moi drodzy Czytelnicy, ale jedną z funkcji w grach, którą nad wyraz lubię, jest gotowanie. Często potrafię spędzać godziny przy kociołku lub ognisku, by przygotowywać jedzenie dla siebie czy współgraczy. Ale często pojawia się też przy tym myśl: „Kurde, spróbowałabym tego w realu”. Dlatego chętnie przedstawię Wam kucharskie książki ze swojej ,,wishlisty”, które chciałabym w przyszłości wykorzystać w swojej kuchni.
O wilku na kuchennej drodze – Wiedźmin. Oficjalna księga kucharska
W zeszłoroczne święta Bożego Narodzenia wpadł mi w ręce egzemplarz tej książki, który dostał mój brat. Chociaż za kuchnią polską średnio przepadam, to muszę przyznać, że tutaj niektórym przepisom dałabym szansę. Kulebiak Zoltana, Omlet dla Yennefer i Kaedweńskie Kanapki to jedne z wielu pozycji, które aż proszą się o przygotowanie. Przewracając kolejne strony, niemal czułam zapach dymu z kaermorhenskich palenisk oraz bogactwo aromatów serwowanych w novigradzkich karczmach. Ta pozycja to prawdziwa gratka nie tylko dla fanów uniwersum Andrzeja Sapkowskiego, ale każdego gracza, który chce przenieść odrobinę Kontynentu do swojej własnej jadalni i poczuć się jak wiedźmin zasiadający do wybornej strawy.

Farmerska przygoda – The Official Stardew Valley Cookbook
W Stardew Valleygram już od jakiegoś czasu i muszę przyznać, że polubiłam ten chillowy świat. Choć sam proces przygotowywania potraw w grze nie był dla mnie szczególnie fascynujący, to same dania w tej pikselowej otoczce wyglądały naprawdę świetnie. O oficjalnej książce kucharskiej dowiedziałam się stosunkowo niedawno i, co tu dużo mówić, sam jej zamysł mnie oczarował. Publikacja oferuje przepisy inspirowane kolejnymi porami roku, a przepiękny, klimatyczny styl graficzny zasługuje na osobną pochwałę. Tej pozycji zdecydowanie nie mogę się doczekać!


Niby z anime, ale też i z gry – One Piece: Pirate Recipes (Sanji)
One Piece jest najbardziej znany z anime, a ostatnio również z udanego serialu live-action (sama akurat zaczęłam piracką przygodę od wersji z Netflixa).Jako że notorycznie trafiam na rolki z Sanjim przygotowującym posiłki dla swoich kompanów, nie mogłam się oprzeć, by nie poszukać potraw inspirowanych właśnie jego kuchnią, zwłaszcza że jestem fanką wyrazistych, azjatyckich smaków. I tak trafiłam na tę perełkę. Znajdziemy w niej miks kuchni azjatyckiej i zachodniej. To na pewno będzie książka, po którą sięgnę w niedalekiej przyszłości. A może ją Wam nawet zrecenzuję?








