Hunt: Showdown 1896 od dawna jest grą, która najlepiej czuje się wtedy, gdy Crytek nie próbuje wywracać całej formuły do góry nogami, lecz dodaje do niej element zmuszający graczy do zmiany dotychczasowych przyzwyczajeń. Blood Testament robi dokładnie to. Nowy event jest bardziej rozbudowany niż zwykła przepustka wypełniona kosmetykami – wpływa na mapę, PvE, rozwój postaci, wyposażenie, a przede wszystkim na atmosferę podczas meczu.
Po kilkunastu godzinach z wydarzeniem można jednak zauważyć, że nie wszystkie jego pomysły działają równie dobrze. Mimo tego Blood Testament jest jednym z ciekawszych kierunków, w jakie Crytek prowadzi obecnie Hunt: Showdown 1896.
Krew, eksperymenty i Warren Russett
Motyw przewodni Blood Testament skupia się na eksperymentach związanych z krwią i Korupcją. Jedną z centralnych postaci wydarzenia jest Warren Russett, który po spotkaniu z Lynch zostaje poddany działaniu opracowanego przez nią serum. Z czasem jego uzależnienie i pragnienie krwi prowadzą do znacznie bardziej makabrycznych konsekwencji.
Fabularnie Hunt nadal pozostaje grą, w której historia znajduje się raczej na drugim planie. Nie przychodzimy tutaj dla długich przerywników filmowych czy dialogów. Blood Testament dobrze wykorzystuje jednak charakterystyczny dla produkcji Cryteka sposób opowiadania świata – poprzez wygląd lokacji, opisy oraz kolejne elementy pojawiające się wraz z postępami wydarzenia.
Całość jest odpowiednio groteskowa i pasuje do uniwersum zdecydowanie lepiej niż eventy, które ograniczały się przede wszystkim do dorzucenia kolejnej przepustki.
Blood Moon to zdecydowanie największa gwiazda wydarzenia
Najbardziej widoczną zmianą jest Blood Moon, czyli nowa dynamiczna pora nocy. Nie jest to wyłącznie czerwony filtr nałożony na znane mapy. Blood Moon funkcjonuje w dwóch fazach.
Podczas Intense Blood Moon świat zalewa mocniejsze czerwone światło, a potwory stają się szybsze i bardziej agresywne. W fazie Dark Blood Moon niebo zakrywają chmury, widoczność spada, a zachowanie przeciwników PvE wraca do normy.
I właśnie tutaj Blood Testament pokazuje swoją największą siłę.
Hunt zawsze był grą mocno opartą na dźwięku oraz czytaniu otoczenia. Czerwone światło, ograniczona widoczność i bardziej agresywne potwory dodatkowo komplikują sytuacje, które już wcześniej potrafiły w ciągu kilku sekund wymknąć się spod kontroli.
Nagle zwykłe przejście między zabudowaniami może skończyć się alarmem, walką z AI, strzelaniną z innym zespołem i desperacką próbą znalezienia osłony.
Blood Moon świetnie wygląda, ale – co ważniejsze – faktycznie wpływa na rozgrywkę.
Blood Wells dają powód, żeby zejść z bezpiecznej trasy
Drugim ciekawym elementem są Blood Wells, znajdujące się w compoundach. Każda drużyna może wejść z nimi w interakcję, poświęcając niewielką część zdrowia w zamian za trait Siphon.
Sam pomysł jest prosty, ale bardzo dobrze współgra z filozofią Hunta.
Gra przez cały czas zmusza nas do kalkulowania ryzyka. Czy warto wejść do budynku po dodatkowe wyposażenie? Czy podejść do zwłok przeciwnika? Czy kontynuować walkę, kiedy mamy bounty?
Blood Wells dokładają kolejną taką decyzję.
Siphon pozwala przejąć Scarce Trait z ciała zabitego Huntera. Oznacza to, że potencjalna nagroda jest naprawdę konkretna, ale korzystając z Blood Well, dobrowolnie osłabiamy się jeszcze przed właściwą walką.
Nie jest to rewolucja, lecz dobrze zaprojektowana mechanika, ponieważ wpisuje się w system ryzyka i nagrody będący fundamentem Hunt: Showdown.
Bloodskin robi znacznie lepsze wrażenie niż kolejny zwykły boss
Community Event Make Them Bleed został podzielony na trzy etapy. Społeczność kolejno odblokowała Blood Moon, trait Chupacabra, a następnie nowego bossa – Bloodskina.
Bloodskin jest jednym z ciekawszych elementów wydarzenia głównie dlatego, że jego starcie ma wyraźnie zaznaczone fazy.
Początkowo przeciwnik jest powolny, ciężko opancerzony i potrafi mocno uderzyć. Wraz z otrzymywanymi obrażeniami zrzuca jednak swoją ochronę i przechodzi w znacznie szybszą, bardziej agresywną formę.
Dzięki temu walka nie polega wyłącznie na znalezieniu optymalnego miejsca i ciągłym zadawaniu obrażeń.
Tempo zmienia się w jej trakcie, a końcówka potrafi stać się naprawdę chaotyczna – zwłaszcza kiedy w okolicy pojawia się drugi zespół.
To właśnie w takich momentach Hunt działa najlepiej.
Burgess to bardzo „huntowa” broń
Blood Testament wprowadziło również Burgessa, czyli składaną strzelbę typu slide-action z sześcioma nabojami w magazynku. Duża pojemność została zrównoważona stosunkowo długimi animacjami wyciągania i chowania broni. Dostępne są także warianty Bayonet oraz Trauma.
Burgess nie wygląda jak broń dodana wyłącznie po to, żeby przez kilka tygodni dominować w mecie.
Ma wyraźne zalety, ale także ograniczenia i wymaga przyzwyczajenia się do charakterystycznego tempa obsługi.
I właśnie dlatego dobrze pasuje do Hunta.
Crytek ponownie pokazuje, że projektowanie broni w tej grze nie sprowadza się tylko do obrażeń i szybkostrzelności. Animacja, czas przygotowania do strzału czy możliwość szybkiego przejścia do innego elementu wyposażenia potrafią mieć równie duże znaczenie.
Event jest dobry, ale Hunt nadal pozostaje Huntem
Blood Testament nie rozwiązuje wszystkich problemów Hunt: Showdown 1896.
Premiera aktualizacji 2.9 wymagała poprawek. Crytek naprawiało między innymi crashe, problemy z czułością sterowania, funkcjonowaniem wyposażenia oraz balansem dźwięku Blood Moon.
Do tego nadal można odczuć zmęczenie modelem regularnych eventów i Battle Passów. Jeżeli ktoś gra w Hunt niemal bez przerwy, schemat zbierania punktów i wykonywania kolejnych wyzwań nie zrobi już takiego wrażenia jak kilka lat temu.
Blood Testament broni się jednak tym, że jego najważniejsze dodatki wpływają bezpośrednio na mecze.
Nie zbieramy wyłącznie punktów do kolejnej kosmetycznej nagrody. Dostajemy inną atmosferę, zmienione zachowanie świata, nowego bossa, nowe traity i dodatkowe decyzje do podejmowania podczas polowania.
To duża różnica.
Update 2.9 również robi swoje
Warto też oddzielić sam event od aktualizacji 2.9, ponieważ część ulepszeń Blood Testament zawdzięcza właśnie jej.
Zmiany objęły między innymi balans Hunting Bowa i Terminusa, ceny amunicji oraz wyposażenia, możliwość zapisywania traitów w loadoutach, zwiększenie limitu slotów Hunterów ze 75 do 100 oraz zmiany związane z matchmakingiem.
Bardzo ciekawą zmianą jest również ukrycie Extraction Points, Supply Points oraz Scout Towers na początku meczu. Interakcja z Clue ujawnia teraz dwa punkty ekstrakcji, co sprawia, że mapa nie daje od pierwszych sekund tak pełnego zestawu informacji jak wcześniej.
To drobiazg, który dodatkowo wzmacnia niepewność – czyli dokładnie to, czego Hunt potrzebuje.
Czy warto wrócić do Hunt: Showdown 1896 dla Blood Testament?
Jeżeli od kilku miesięcy nie zaglądaliście do Hunt: Showdown 1896, Blood Testament jest bardzo dobrym momentem na powrót.
Nie dlatego, że zmienił podstawową formułę gry. Nadal polujemy na bossów, walczymy z innymi Hunterami i próbujemy uciec z bounty.
Crytek po prostu skutecznie dobudowało do tej formuły kilka nowych warstw.
Największym sukcesem jest Blood Moon, która potrafi kompletnie zmienić atmosferę znanych już na pamięć lokacji. Bloodskin jest ciekawym przeciwnikiem, Burgess ma własny charakter, a Blood Wells tworzą kolejne okazje do podejmowania ryzyka.
Słabszą stroną pozostaje struktura typowa dla sezonowych eventów oraz problemy techniczne, które wymagały kilku szybkich poprawek.
Mimo wszystko Blood Testament pokazuje coś ważnego – nawet po tylu latach Hunt nadal potrafi wygenerować sytuacje, których nie da się wcześniej zaplanować.
A dokładnie za to tę grę lubimy.
Plusy i minusy
Plusy:
- świetna atmosfera Blood Moon,
- Bloodskin ze znacznie ciekawszym przebiegiem starcia,
- Blood Wells dobrze wpisujące się w system ryzyka i nagrody,
- Burgess pasujący do specyfiki arsenału Hunta,
- sporo zmian wpływających bezpośrednio na rozgrywkę,
- mocny klimat i dobrze wykorzystany motyw krwi oraz Korupcji.
Minusy:
- nadal mocno wyczuwalny schemat kolejnego sezonowego eventu,
- Battle Pass może już męczyć regularnych graczy,
- aktualizacja 2.9 wystartowała z szeregiem problemów technicznych,
- część nowości jest bardziej rozwinięciem istniejących systemów niż prawdziwą rewolucją.
Ocena: 8,5/10
Blood Testament nie zmienia Hunt: Showdown 1896 w zupełnie inną grę i bardzo dobrze. Crytek wykorzystało to, co w Huncie działa najlepiej – napięcie, nieprzewidywalność i kalkulowanie ryzyka – a następnie dorzuciło elementy, które jeszcze mocniej podbijają te cechy. Blood Moon jest świetne, Bloodskin daje satysfakcjonujące starcia, a cały event ma znacznie więcej charakteru niż zwykła sezonowa przepustka.






