Opuszczone osady, tajemniczy kult, przerażające stworzenia i bohater, który nie pamięta nawet własnej tożsamości. Ritual Tides to pierwszoosobowy horror psychologiczny, w którym brytyjski folklor łączy się z motywami lovecraftowskimi oraz wymagającą walką o przetrwanie. Za produkcję odpowiada niezależne studio Vertpaint.
Wyspa Hortus nie powinna istnieć
Akcja Ritual Tides rozgrywa się pod koniec XIX wieku na odizolowanej, wiktoriańskiej wyspie Hortus, położonej u wybrzeży Wielkiej Brytanii. Miejsce nie figuruje na żadnej mapie, nie prowadzą do niego żadne znane szlaki, a przepływające statki omijają jego okolice.
Główny bohater budzi się na brzegu wyspy bez wspomnień dotyczących własnej przeszłości. Nie wie, kim jest, w jaki sposób znalazł się na Hortus ani dlaczego przeżył. Pomoc oferuje mu mężczyzna o imieniu Malcolm, jednak jego pojawienie się nie rozwiązuje najważniejszych zagadek.
Podczas eksploracji gracze będą poznawać historię wyspy, opuszczonych osad oraz społeczności, która niegdyś zamieszkiwała ten teren. Twórcy zapowiadają historię odkrywaną stopniowo, w której każda uzyskana odpowiedź ma prowadzić do kolejnych, jeszcze bardziej niepokojących pytań.
Kult Fallow Parish i tajemnicza Mother Hortus
Jednym z największych zagrożeń będzie fanatyczna społeczność określana jako Fallow Parish. Jej członkowie mówią o oddaniu, zbawieniu oraz istocie nazywanej Mother Hortus. Wszystko wskazuje na to, że kult odgrywa kluczową rolę w historii wyspy oraz przemianach, które dotknęły jej mieszkańców.
Gracz będzie musiał unikać wyznawców, poznawać ich rytuały i próbować zrozumieć, co wydarzyło się na Hortus przed przybyciem głównego bohatera. Niebezpieczeństwo nie ograniczy się jednak wyłącznie do ludzi.
Na wyspie pojawią się również przerażające stworzenia inspirowane horrorem lovecraftowskim. Opis gry sugeruje, że napotkane potwory nie zawsze wyglądały w ten sposób. Możliwe więc, że ich obecna forma jest wynikiem wydarzeń związanych z kultem, wpływem wyspy albo działaniem stojącej za wszystkim nadnaturalnej siły.
Walka nie uczyni bohatera bezpiecznym
Ritual Tides nie zamierza zamieniać gracza w uzbrojonego po zęby łowcę potworów. Walka będzie obecna, ale posiadanie broni nie zagwarantuje bezpieczeństwa. Amunicja ma być rzadka, dlatego każdą znalezioną kulę trzeba będzie dokładnie policzyć, a decyzję o oddaniu strzału odpowiednio przemyśleć.
Twórcy podkreślają również, że broń palna może okazać się zawodna. Zamiast natychmiastowego rozwiązywania problemów gracz otrzyma narzędzie, które w krytycznym momencie niekoniecznie zadziała zgodnie z oczekiwaniami.
Rozgrywka obejmie zarówno starcia na dystans, jak i walkę wręcz. Ważną rolę odegra też zarządzanie ekwipunkiem, zbieranie żywności, amunicji oraz innych zapasów potrzebnych do przetrwania. Część przeciwników prawdopodobnie lepiej będzie ominąć, zamiast ryzykować utratę ograniczonych zasobów.
Eksploracja wymagająca zaangażowania gracza
Vertpaint chce, aby nawet poruszanie się po wyspie budowało napięcie. Wspinaczka nie będzie polegała wyłącznie na przytrzymaniu jednego przycisku. Gracz ma osobno kontrolować obie ręce bohatera, wyszukiwać kolejne miejsca do złapania i uważać, aby nie spaść.
Podobne rozwiązanie zostanie wykorzystane podczas przechodzenia po wąskich deskach. Konieczne będzie zachowanie równowagi, co stanie się jeszcze trudniejsze w czasie ucieczki przed przeciwnikiem. W sytuacji zagrożenia nawet pozornie prosta przeszkoda może więc zamienić się w śmiertelne wyzwanie.
Studio stworzyło własny system obsługujący perspektywę pierwszoosobową, interakcje oraz przemieszczanie się postaci. Wykorzystanie animacji proceduralnych ma sprawić, że ruchy bohatera będą bardziej dynamiczne i mniej przewidywalne niż w przypadku tradycyjnych, z góry przygotowanych sekwencji.
Brytyjski folk horror spotyka grozę Lovecrafta
Ritual Tides ma łączyć kilka odmiennych odmian horroru. Podstawą będzie brytyjski folk horror czerpiący z lokalnych wierzeń, izolowanych społeczności, pogańskich rytuałów oraz lęku przed siłami związanymi z naturą.
Do tego dołączą elementy horroru psychologicznego i lovecraftowskiego. Gracz nie zawsze będzie w stanie zrozumieć obserwowane zjawiska, a poznawanie prawdy może okazać się bardziej niebezpieczne niż pozostanie w niewiedzy.
Twórcy wskazują, że inspirację stanowiły między innymi serie Resident Evil i Silent Hill. Ritual Tides ma łączyć bezpośrednie zagrożenie oraz walkę o przetrwanie z bardziej rozbudowaną i niejednoznaczną historią. Autorzy liczą, że po ukończeniu gry odbiorcy będą analizować pozostawione wskazówki, tworzyć własne teorie i dyskutować o znaczeniu poszczególnych wydarzeń. Produkcja ma być również początkiem większego uniwersum oraz opowieścią przedstawiającą jego głównego antagonistę.
Hortus powstaje na podstawie prawdziwych miejsc
Studio przykłada dużą wagę do oprawy wizualnej i wiarygodności otoczenia. Kwiaty, drzewa, kamienne mury, fragmenty wybrzeża, mech, ziemia oraz inne elementy świata zostały przygotowane z wykorzystaniem fotogrametrii.
Materiały zbierano podczas wypraw na wrzosowiska Anglii i Szkocji. Twórcy wykonywali dokładne skany oraz fotografie prawdziwych powierzchni, roślin i formacji skalnych, a następnie ręcznie odtwarzali na ich podstawie poszczególne fragmenty Hortus.
Dzięki temu wyspa ma wyglądać jak rzeczywiste, historyczne miejsce, które mogłoby istnieć u wybrzeży Wielkiej Brytanii. Realistyczne otoczenie zostanie połączone z autorskimi rozwiązaniami technologicznymi oraz możliwościami Unreal Engine 5.
Debiutancka produkcja doświadczonego zespołu
Ritual Tides jest pierwszą autorską grą studia Vertpaint. Zespół składa się jednak z doświadczonych deweloperów, którzy wcześniej uczestniczyli w tworzeniu projektów niezależnych, AA i AAA.
Założycielem studia, dyrektorem kreatywnym oraz scenarzystą gry jest James Macleod, który w przeszłości pracował między innymi w Rockstar North i Digital Extremes. Vertpaint powstało w 2019 roku, a jego długoterminowym celem od początku było stworzenie własnej marki. Obecnie studio liczy ponad 50 doświadczonych pracowników.
Ritual Tides otrzyma pierwszy grywalny pokaz
Pierwszy grywalny fragment Ritual Tides zostanie udostępniony przedstawicielom mediów podczas gamescom 2026. Produkcja będzie prezentowana od 26 do 29 sierpnia w Kolonii, w ramach brytyjskiej strefy UKIE Business Area znajdującej się w hali 3.2.
Na miejscu obecny będzie również James Macleod, który poprowadzi prezentacje gry i spotkania poświęcone jej fabule, mechanikom oraz procesowi produkcji.
Ritual Tides powstaje z myślą o komputerach osobistych, natomiast w planach znajdują się także wersje konsolowe. Dokładna data premiery nie została jeszcze ogłoszona, a karta gry na Steamie nadal wskazuje jedynie, że tytuł ukaże się wkrótce.






