Valor Mortis zrobiło na nas bardzo dobre pierwsze wrażenie już podczas Poznań Game Arena. Na gamescom 2026 mieliśmy okazję ponownie chwycić za broń i sprawdzić kolejny fragment produkcji One More Level. Drugie spotkanie z mrocznym soulslikiem tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że warto mieć go na radarze – nawet jeśli, podobnie jak ja, nie jesteście największymi fanami tego gatunku.
Z Valor Mortis mieliśmy okazję spotkać się już wcześniej podczas Poznań Game Arena 2025 – nasze pełne wrażenia możecie przeczytać TUTAJ. Wtedy szczególnie spodobały nam się mroczna wizja alternatywnej XIX-wiecznej Europy, wymagająca walka i bardzo charakterystyczne połączenie broni białej, palnej oraz nadprzyrodzonych zdolności. Gamescom dał nam natomiast możliwość sprawdzenia kolejnego etapu i zweryfikowania, czy pierwsze pozytywne wrażenie nie było jedynie efektem krótkiego dema.
Za kolejną możliwość zagrania w Valor Mortis jeszcze przed premierą serdecznie dziękujemy twórcom z One More Level. Po dwóch spotkaniach z grą możemy powiedzieć jedno – zdecydowanie czekamy na więcej.
Valor Mortis po raz drugi nadal robi dobre wrażenie
Nowy fragment nie wywracał znanej nam już formuły do góry nogami i w tym przypadku zdecydowanie nie traktuję tego jako zarzutu. Ponownie dostaliśmy wymagającą walkę opartą na wyczuciu odpowiedniego momentu na atak, unikach i parowaniu, a broń palna oraz specjalne moce pozwalały nieco inaczej podejść do kolejnych przeciwników.
Valor Mortis nadal sprawia przy tym wrażenie gry, która chce karać za błędy, ale nie próbuje robić tego wyłącznie dla samej trudności. Obserwowanie przeciwnika i poznawanie jego ataków szybko okazuje się znacznie skuteczniejsze niż bezmyślne rzucanie się do przodu. Kiedy w końcu uda się dobrze odczytać sekwencję ciosów i odpowiedzieć w odpowiednim momencie, satysfakcja jest naprawdę spora.
To właśnie system walki pozostaje jednym z elementów, które najbardziej przekonują mnie do produkcji One More Level. Nie jestem osobą, która regularnie pochłania kolejne soulslike’i, dlatego tym bardziej doceniam, że Valor Mortis nie odstraszyło mnie po pierwszych kilku śmierciach. Wręcz przeciwnie – po kolejnej próbie coraz częściej pojawiała się myśl, że jeszcze jeden raz i tym razem na pewno się uda.
Alternatywna Europa wciąż ma własny charakter
Drugim elementem, który nadal mocno wyróżnia Valor Mortis, jest świat. Alternatywny XIX wiek, wojny napoleońskie i nadprzyrodzone spaczenie tworzą połączenie, które bardzo szybko można rozpoznać na tle innych produkcji z gatunku.
W Valor Mortis wcielimy się w Williama, żołnierza Grande Armée przywróconego do życia na polu bitwy. Europa, do której powraca, została jednak opanowana przez tajemniczą plagę, a jej wypaczająca moc znajduje się również w samym bohaterze. Gra wykorzystuje ten motyw nie tylko fabularnie – nadprzyrodzone zdolności stanowią jeden z elementów systemu walki i uzupełniają klasyczny arsenał. Premiera gry została obecnie wyznaczona na 13 października 2026 roku na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S.
Po kolejnym fragmencie nadal podoba mi się przede wszystkim to, jak konsekwentnie twórcy realizują tę wizję. Valor Mortis nie wygląda jak standardowe dark fantasy, do którego przypadkiem dorzucono kilka historycznych elementów. Broń, mundury, architektura i wyniszczony wojną krajobraz współgrają ze znacznie bardziej groteskowymi przeciwnikami i nadnaturalnymi elementami świata.
Soulslike dla kogoś, kto nie żyje soulslike’ami?
To chyba właśnie ten aspekt jest dla mnie osobiście najciekawszy. Nie należę do graczy, którzy po ukończeniu jednego soulslike’a natychmiast szukają następnego. Nie mam również potrzeby udowadniania sobie, że potrafię spędzić kilka godzin na jednym bossie tylko po to, żeby w końcu zobaczyć jego pasek zdrowia na poziomie zera.
A mimo tego Valor Mortis naprawdę mi się podoba.
Być może pomaga w tym perspektywa pierwszoosobowa, być może połączenie walki wręcz z bronią palną i zdolnościami, a być może sam świat, który zdecydowanie zachęca mnie do dalszej eksploracji. Najważniejsze jest jednak to, że po dwóch różnych wersjach demonstracyjnych nie czuję zmęczenia formułą. Zamiast tego jestem ciekawy, jak wszystkie pokazane mechaniki będą działały w kilkunastogodzinnej kampanii, kiedy dojdzie pełny rozwój postaci, większy arsenał i swoboda w budowaniu własnego stylu walki.
Dla mnie to chyba najlepszy komplement, jaki mogę dać tej grze przed premierą. Soulslike sprawił, że osoba niespecjalnie zakochana w soulslike’ach chce przejść go od początku do końca.
Cena Valor Mortis zrobiła sporo hałasu
Od naszego spotkania z grą na Gamescomie pojawiła się jeszcze jedna bardzo interesująca informacja. One More Level ustaliło cenę cyfrowej wersji Valor Mortis na 149,99 zł za edycję standardową oraz 199 zł za Deluxe. Poza Polską podstawowa wersja została wyceniona na 39,99 euro lub dolarów, natomiast Deluxe na 59,99 euro lub dolarów. Droższa edycja obejmie między innymi planowane rozszerzenie fabularne.
Ogłoszenie szybko zwróciło uwagę właśnie ze względu na stosunkowo przystępną cenę jak na dużą, multiplatformową premierę. Co ciekawe, nie jest to przypadek. Prezes One More Level Szymon Bryła określił poziom 39,99 euro/dolarów jako świadomą decyzję, która ma ograniczyć barierę wejścia i pozwolić grze dotrzeć do szerszej grupy odbiorców.
Po dwóch spotkaniach z Valor Mortis taka polityka cenowa tylko zwiększa moje zainteresowanie premierą. Ostateczną wartość oczywiście będzie można ocenić dopiero po poznaniu pełnej wersji, ale twórcy wyraźnie nie próbują ustawić swojej gry cenowo na poziomie najdroższych współczesnych premier.
Teraz chcemy już tylko pełnej wersji
Nasze pierwsze spotkanie z Valor Mortis podczas PGA pozostawiło po sobie bardzo pozytywne wrażenie. Gamescom miał więc trudniejsze zadanie – drugi fragment musiał udowodnić, że wcześniejsze zainteresowanie nie było wyłącznie efektem świeżości. Na szczęście po kolejnym podejściu nadal podoba mi się to, co robi One More Level.
Walka pozostaje wymagająca i satysfakcjonująca, świat ma własny, bardzo charakterystyczny styl, a połączenie broni, parowania i nadprzyrodzonych umiejętności sprawia, że sam chcę sprawdzać kolejne możliwości zamiast szukać najbezpieczniejszego sposobu na przejście każdego starcia. Nadal pozostaje oczywiście pytanie, jak ten system będzie sprawdzał się przez całą grę i czy pełna wersja zaoferuje wystarczająco dużo różnorodności, żeby utrzymać podobne tempo do końca.
Na odpowiedź nie będziemy musieli długo czekać. Valor Mortis zadebiutuje 13 października na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X|S.
Po PGA byłem zainteresowany. Po Gamescomie jestem już właściwie pewien, że w pełną wersję zagram – mimo że soulslike’i zdecydowanie nie należą do gatunków, po które sięgam najczęściej. Jeżeli Valor Mortis utrzyma poziom fragmentów, które mieliśmy okazję sprawdzić, być może będzie to właśnie jedna z tych produkcji, które przekonają do gatunku również osoby stojące dotychczas trochę z boku.
Za możliwość ponownego sprawdzenia gry dziękujemy One More Level i trzymamy kciuki za ostatnią prostą przed premierą. My na powrót do tego świata zdecydowanie jesteśmy gotowi.






