Setki gier, tłumy odwiedzających i kolejne zapowiedzi, które wydłużają listę produkcji do ogrania. Gamescom 2026 ponownie pokazał skalę branży i jej różnorodność. W Kolonii spotkały się wielkie marki, niezależni twórcy oraz gracze poszukujący nowych wrażeń. Od widowiskowych RPG i mrocznych strzelanin po nietypowe symulatory: tegoroczna edycja dostarczyła mnóstwo tematów do rozmów.
Gamescom 2026 w liczbach. Rozmach robi wrażenie
Targi odbyły się od 26 do 30 sierpnia w Kolonii, a poprzedziło je Opening Night Live 25 sierpnia. Według podsumowania organizatorów wydarzenie odwiedziło 368 tysięcy osób ze 131 krajów. Swoją ofertę prezentowało 1743 wystawców, a dostępna przestrzeń wystawiennicza została po raz pierwszy całkowicie wyprzedana. Przy takiej skali największym wyzwaniem staje się wybór: co zobaczyć, na co poświęcić czas i które gry zostawić na później.
Gamescom wymaga również cierpliwości. Możliwość sprawdzenia nowych produkcji przyciągała tłumy, a przy popularnych stanowiskach tworzyły się długie kolejki. Kilkuminutowy kontakt z wyczekiwaną grą potrafi być dla uczestnika najważniejszym punktem wyjazdu, ale oznacza też rezygnację z części pozostałych atrakcji. To wydarzenie, na którym nawet ambitny plan zwiedzania szybko zderza się z rzeczywistością.
Opening Night Live: mocny początek targowego tygodnia
Wieczór otwarcia nadał tempo całemu wydarzeniu. Opening Night Live zgromadziło zapowiedzi, materiały z rozgrywki i kolejne prezentacje znanych marek. Wśród najważniejszych tematów znalazły się The Witcher 3: Songs of the Past, Final Fantasy VII Revelation, Metro 2039 oraz Warlock. Już ten zestaw pokazywał, że miłośnicy rozbudowanych przygód mieli co śledzić.
Szczególną uwagę przyciągnął Wiedźmin. Pokaz Songs of the Past dał kolejny powód, żeby zainteresować się dalszą historią Geralta, a dodatkową niespodzianką była zapowiedź The Witcher 3: Wild Hunt Remastered. Odświeżenie ma trafić do posiadaczy gry jako bezpłatne ulepszenie.
Final Fantasy VII Revelation przypomniało o nadchodzącym finale remake’owej trylogii, natomiast Metro 2039 ponownie skierowało uwagę w stronę postapokaliptycznej strzelaniny. Warlock zaprezentował obszerniejszy fragment rozgrywki, pozwalając lepiej przyjrzeć się RPG osadzonemu w świecie Dungeons & Dragons.
Wśród prezentacji pojawiło się również LEGO Skylines, łączące budowanie miasta z charakterystyczną klockową estetyką. Zestawienie go z pozostałymi grami dobrze obrazuje szerokość tegorocznej oferty: od mrocznych opowieści i walki po przyjemność tworzenia własnej metropolii.
Wielkie marki i kolejne powody do oczekiwania
Pozostałe pokazy także dostarczyły sporo materiału. Gears of War: E-Day otrzymało nowy zwiastun kampanii, a w programie znalazły się między innymi The Blood of Dawnwalker, Silent Hill: Townfall, Tides of Annihilation i CONTROL Resonant. Dla polskich odbiorców obecność Dawnwalkera obok Wiedźmina była szczególnie interesująca. Obie produkcje należą do gier, których dalszy rozwój będzie u nas uważnie obserwowany.
Najciekawszy w tym zestawie jest rozrzut stylistyczny. Horror, militarna akcja, dark fantasy i nadnaturalne widowisko konkurują o uwagę odbiorcy zupełnie innymi środkami. Oglądając targowe materiały, łatwo było znaleźć kilka pozycji dla siebie. Trudniej zdecydować, kiedy właściwie będzie czas, żeby we wszystkie zagrać.
Future Games Show: miejsce na mniej oczywiste pomysły
Dużo do tej różnorodności dołożył Future Games Show. Pokazano między innymi The Journey Home, klimatyczną platformówkę, oraz Hillthorn, detektywistyczną grę wykorzystującą karty. Raccoon Logic zapowiedziało Breakaway Hockey League z hokejowymi starciami czterech na czterech, a Kingdom 3: Rising Realms rozbudowało ofertę dla sympatyków strategii w pixelartowej oprawie.
Było też miejsce na spokojniejsze fantasy. Dungeons & Dragons: Long Rest Tavern zaproponowało prowadzenie przytulnej karczmy dla bohaterów. Taki pomysł stanowi przyjemną odmianę po kolejnych prezentacjach ratowania świata. Z kolei We Were Here Tomorrow przypomniało o przygodach opartych na współpracy, komunikacji i wspólnym rozwiązywaniu problemów.
Właśnie takie produkcje sprawiają, że śledzenie Gamescomu wyłącznie przez pryzmat największych marek pozostawia niepełny obraz. Rozpoznawalne logo przyciąga wzrok, ale nietypowy pomysł potrafi zostać w pamięci równie długo. Targowe odkrycie może zacząć się od jednej sceny, niecodziennej mechaniki albo stylu graficznego, którego wcześniej nie widzieliśmy.
Za kulisami pokazów. Gamescom jako miejsce spotkań branży
Za prezentacjami dla publiczności działała też wielka część biznesowa. Do Kolonii przyjechało ponad 36 tysięcy uczestników branżowych, z czego około połowa spoza Niemiec. Z perspektywy twórców i wydawców Gamescom jest miejscem rozmów o współpracy, prezentowania projektów oraz budowania kontaktów. Odbiorca widzi zwiastun, ale dla zespołu stojącego za grą równie ważne mogą być spotkania odbywające się poza główną sceną.
Znaczenie gier poza samą rozrywką podkreślił gamescom congress. Wydarzenie zgromadziło ponad 1100 uczestników, a program obejmował 85 punktów i 165 prelegentów. Kongres otworzył Frank-Walter Steinmeier, pierwszy prezydent Niemiec, który odwiedził Gamescom. Rozmowy dotyczyły między innymi kultury, edukacji, gospodarki i społecznego oddziaływania gier.
Targowe święto miało również trudniejsze momenty
Nie zabrakło problemów. Kilku wystawców zgłosiło kradzieże sprzętu. W przypadku zespołu Ryana Laleya utrata laptopów doprowadziła do wcześniejszego zakończenia udziału w targach. CD Projekt RED zaoferowało pomoc sprzętową. To przykra część tegorocznej edycji, szczególnie dotkliwa dla mniejszych twórców, dla których sam przyjazd i przygotowanie stanowiska stanowią duży wysiłek.
Takie sytuacje przypominają, że za kolorowymi prezentacjami stoją konkretni ludzie, miesiące przygotowań i ograniczone budżety. Utrata sprzętu może oznaczać znacznie więcej niż konieczność przerwania pokazu.
Po Gamescomie lista gier do sprawdzenia jest jeszcze dłuższa
Osoby oczekujące nowych materiałów z głośnych produkcji dostały ich wiele. Ci, którzy wypatrywali mniej oczywistych pomysłów, również mieli powody do zadowolenia. Największą siłą tej edycji była szerokość oferty i możliwość zestawienia ogromnych przedsięwzięć z projektami opartymi na jednym pomysłowym założeniu.
Po zakończeniu targów pozostaje długa lista gier do obserwowania. Zwiastuny muszą jeszcze przełożyć się na dobre premiery, a obiecujące koncepcje na dopracowaną rozgrywkę. Gamescom 2026 dał jednak graczom mnóstwo powodów do ciekawości. Przy takim nagromadzeniu nowości największym ograniczeniem w kolejnych miesiącach może okazać się po prostu wolny czas.






