Mexican Ninja to gra będąca połączeniem rougelite’a, side scrollera i akcji, stworzona przez studio Madbricks i wydana przez Amber Studios. Akcja gry ma miejsce w mieście Nuevo Tokyo, które próbujemy wyzwolić spod rządów kartelu jako tytułowy Meksykański Ninja.
Gameplay
Gra rozpoczyna się w miejscu zwanym Ninja Hideout i to w nim pojawiamy się po każdej nieudanej próbie i ulepszamy swoje umiejętności, statystyki oraz wybieramy umiejętność startową spośród trzech dostępnych. Po dotarciu do końca każdej z lokacji docieramy do stacji metra, na której dostajemy dwa kolejne miejsca do wyboru. W zależności od tego, gdzie się wybierzemy, po pokonaniu lokacji dostaniemy typ ulepszenia wymieniony w momencie wyboru, np. czy to będzie nowa umiejętność, passive skill czy ulepszenie do statystyk. Wyjątkiem są lokalizacje z bossami. Jeśli to już moment na walkę z nimi, dostępna jest tylko jedna opcja do wyboru. Natomiast umiejętności nie dostaje się tylko po pokonaniu danej lokacji, ale też i w trakcie walki z falami wrogów z poukrywanych miejsc. Są też złote statuetki i ołtarze, po dotknięciu których możemy ulepszyć swoje obecne umiejętności lub zwiększyć swoje zdrowie bądź atak.
Gameplay jest wciągający i dynamiczny. Czasami nawet zbyt dynamiczny do tego stopnia, że nie widać, gdzie nasza postać ma przód i nie da się wycelować w przeciwników, strzelając na oślep. Drugim zarzutem jaki mam do tej gry jest to, że atakuje się za pomocą prawego przycisku myszy, która nie jest zablokowana w grze, przez co ruszając myszką nawet w niewielkim stopniu można niechcący przesunąć kursor na drugi monitor i kliknąć poza grę, co powoduje pauzę. Na ogół niby nic, ale jeśli się jest otoczonym przez falę przeciwników to taka pauza może być dla nas zgubna i odebrać przyjemność z grania, ponieważ giniemy nie do końca z własnej winy.
Grafika oraz ścieżka dźwiękowa
Oprawa graficzna przywodzi na myśl grę Borderlands. Trójwymiarowe rzeźby, stylizowane na kreskówkowe, idealnie balansują między poważnym nastrojem gry, w której walczymy z opresją okupanta, a z drugiej strony podkreślając komiczność pomysłu wąsacza w sombrero biegającego z kataną, i który leczy się alkoholowym trunkiem będącym połączeniem sake i tequili. W grze nazywa się to sakila. Dynamiczne walki okraszone są pięknymi efektami specjalnymi ruchu miecza, wybuchów itp.
W kwestii muzyki nie ma się nad czym za bardzo rozwodzić. Przez większość gry słyszymy mieszankę tradycyjnej
muzyki meksykańskiej oraz japońskiej, z przerwami na walki z bossami, podczas których dochodzi jeszcze element ciężkich brzmień. Słucha się tego nawet przyjemnie i pasuje to do klimatu gry. Sam będąc muzykiem mam nadzieję, że żadne generatywne AI nie brało udziału w tworzeniu tej muzyki, ponieważ uważam, że jak na tego typu grę jest ona na prawdę dobra.
Podsumowanie
Dla kogo jest ta gra? Przede wszystkim dla fanów rougelike’ów i roguelite’ów, ale też fani visual novels znajdą coś dla siebie, gdyż narracja jest prowadzona w stylu typowym dla tego gatunku. Czy warto? Moim osobistym zdaniem tak. Gra może wymagać jeszcze lekkiego dopracowania, natomiast już na tym etapie można się w niej świetnie bawić. Na pewno nada się, jeśli ktoś chce się wyżyć po ciężkim dniu w pracy lub szkole. Jest to pomysł ciekawy i uważam, że nawet jeśli nie wciągnie na długo, to jest to tytuł warty sprawdzenia i wyrobienia sobie własnej opinii na jego temat.
Grę do testów otrzymaliśmy bezpłatnie od wydawcy za pośrednictwem platformy Keymailer, co nie miało żadnego wpływu na treść powyższej recenzji. Mexican Ninja dostępne jest na Steamie.






